24 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Polsko-kanadyjski duet  Marcin Gienieczko oraz Rupert  Dook  wracają w Góry Mackenzie. Marcin chce dokonać podwójnego trawersu Gór Mackenzie,  wspierać go będzie Rupert Dook który  3 razy przemierzył te góry-nigdy podwójnie,  wędrował także po North West Passage .

Opuszczamy Norman Wells i ruszamy na szlak Canol.

Marcin – Północna Kanada NWT

 

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko


https://drive.google.com/open?id=14Stdy1LG9RUVLpOzUkspu_4wpwk&usp=sharing

WP_20170824_025 WP_20170824_028 WP_20170824_030 WP_20170824_034

23 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Marcin Gienieczko po 25 dniach i 611 km samotnej, bez pomocy z zewnątrz przeprawy, dotarł do brzegów rzeki Mackenzie. Tym samym dokonał pełnego długodystansowego trawersu gór Mackenzie od Ross River do brzegów Mackenzie.

W 2005 roku Marcin przepłynął tę rzekę samotnie w canoe otrzymując wiele nagród i wyróżnień, w tym z National  Geographic.

Teraz zrealizował swój wielki plan. Wyprawa była zdecydowanie cięższa niż przepłynięcie Amazonki. Dlaczego? Płynąc Amazonką jesteś mimo wszystko w cywilizacji, spotykasz ludzi, mijasz bary, gdzie można coś przegryźć. Tutaj jest tylko dzika natura, jest się zdanym wyłącznie na siebie-wyjaśnia.

Marcin w trakcie wyprawy „crossował”  takie rzeki jak Twitya, Keely River czy Carcajou-ta ostatnia zatrzymała go w  2008 roku.

Zawsze marzył zrobić takie przejście samotnie i w końcu zamierzenie się powiodło.

Równo 10 lat temu, tylko zimą, w 2007 roku był w Norman Wells u Polaka Marcina Rojka, który i tym razem go gości. Tu przy okazji wielkie podziękowania dla M. Rojka. Wówczas Marcin planował przejść szlak Canol własnie zimą, ale okazało się to niemożliwe z powodu głębokiego śniegu i trudnego położenia terenu-góry, kaniony, gesty las itp.

 

Szlak Canol, który wybrał Marcin, jest bardzo wyczerpujący i wymagający. Jest to oryginalna trasa Canol, dodatkowym utrudnieniem było to, że Marcin postanowił wejść na Blue Mountain wnosząc plecak z pontonem i wiosłami, które były mu niezbędne do przeprawy przez rzeki. Akurat ta decyzja nie była najwłaściwsza, ponieważ kiedy skończył się szlak, musiał spuszczać plecak na linie do wąwozów, głębokich jarów, przedzierać się przez gęsty las niczym w dżungli. To tutaj, po zejściu z gór nabawił się urazów – między innymi poważnych obrażeń ramion-głębokie otarcia spowodowały pojawienie się stanów zapalnych. Teraz odpoczywa i leczy je w miejscowym ośrodku zdrowia.

Przez 14 dni Marcin ciągnął specjalnie skonstruowany wózek, który sprawdził się w 100 procentach. Kolejne 11 dni szedł z 37 kg plecakiem z żywnością i wspomnianym pontonem. Przejście przez rzeki, to czasem brodzenie po kolana w wodzie, czasem po szyję, ale też wykorzystanie owego pontonu, bo poziom wód niejednokrotnie był wysoki. Pogoda ogólnie była dość dobra, przez 8 dni od mila 222 było ciepło i słonecznie, dopiero na Polach Abrahama zrobiło sie zimno i deszczowo.

„To była ciężka przeprawa, codziennie pobudka o 6 rano i dzień w dzień marsz po 12 godzin. Narzuciłem sobie ambitny plan, ale chciałem zrobić trasę w ramach wcześniejszych ustaleń z kolegą i kartografem Adamem Wasilewskim” – mówi Marcin.

Podobnie niełatwo było w kanionie Devil’s Pass-tu trzeba było iść korytem rzeki, były rozległe bagna i grząski teren. Był też źle poprowadzony wcześniejszy track,  mimo to, udało sie wówczas dojść po 13,5 godzinach marszu do przystanku-Mila 108,  później szlak prowadził już doliną – wędrowało się znacznie lżej.

Marcin Rojek, który tutaj mieszka od lat 80 -tych, zabrał Marcina 20  sierpnia o 15.00 czasu  NWT z nad brzegów Mackenzie. Teraz ma kilka dni odpoczynku. 21 sierpnia przyleciał do Norman Wells Rupert Dook,   z którym Marcin zrobił w 2008 roku 350 kilometrowy marsz. Teraz obaj panowie planują dokonać przejścia pod,,górę”, czyli z Norman Wells do Mila 222.  Tym samym Marcin chce mieć na koncie zaliczony podwójny trawers Gór Mackenzie o długości 1000 km.

Czy mu sie uda- tego nie wie, bo jest zmęczony, ma uszkodzony plecak, lekko nadwyrężone, ale do naprawy buty, a przede wszystkim będzie zmagał się z bólem.  Powstałe rany tak szybko się nie wygoją – powiedziano mu, ze potrzebne są 2-3 tygodnie, a on ma zaledwie 4 dni, gdyż 24 sierpnia planuje znowu zaatakować szlak.  Celem jest dojść do Mila 222, czyli do granicy z Jukonem w ciągu 16 dni, czyli poprawić dystans w marszu o 2 dni. Zrezygnują z marszu Blue Mountain, pójdą doliną, niemniej jednak będzie to bardzo intensywny marsz. Jeżeli okaże się, że niedźwiedzie Gryzzli nie uszkodziły zostawionego nad rzeką Twitya wózka, to Marcin planuje dotrzeć do granicy z Jukonem z wózkiem, ale nie jest to pewne. Wózek to duża pomoc w logistyce, która pomogła osiągnąć cel – nie da się nieść na plecach wszystkiego, co niezbędne podczas tych 25 dni.

Marcin na razie cieszy z tego przejścia i sukcesu oraz odpoczywa zdobywając siłę na drugą część projektu.

W trakcie tej wyprawy niosły go słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Gdańsku w 1987 r.:

„Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych”.

Te słowa powtarzał do końca swojego marszu, do brzegów Mackenzie. Szedł z Bogiem, bo tak został wychowany przez rodziców, którzy są jego przyjaciółmi. Podobnie jak Borge Ousland czy Mike Horn. Tak też chce wychowywać swoje dzieci, dając im przykład i tworząc dobrą relację. To Marcin zrozumiał podczas tej wyprawy. Najważniejsza jest rodzina, ale nie na odległość, tylko bycie ze sobą blisko. Te wartości są dla niego ważne i to one przewijały się w tej wyprawie.  Ponadto wyprawa wg Marcina ma dwa etapy-drogę krzyżową i drogę zmartwychwstania. Wierzy, że ta druga będzie droga zmartwychwstania do wszystkiego.

 

Wielki trawers gór Mackenzie:

1026 km przeprawy przez najdziksze góry Kanady. Podwójny trawers: 634 km samotnie, 392 km z partnerem. Największe wyzwanie sportowe podróżnika Marcina Gienieczko!

 

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko


https://www.hobby4men.com/blog/400-km-canol-expedition-juz-mna/

 https://drive.google.com/open?id=14Stdy1LG9RUVLpOzUkspu_4wpwk&usp=sharing

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

22 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Marcin  po przejściu gór Mackenzie w tamtejszym ośrodku zdrowia, ma nie przyjemnie duże rany. 24tego Gienieczko planuje wracać tą sama trasa, robić to co inni nazywają szaleństwem. Podwójny trawers gór Mackenzie.

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko

WP_20170821_003

20 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Marcin Gienieczko po 25 dniach samotnej przeprawy prze Góry Mackenzie zakończył I część swojej wyprawy, robiąc tym samym pełny trawers Gór Mackenzie.
Trasa wiodła od indiańskiej wioski Ross River do brzegów rzeki Mackenzie. Pokonany dystans to 611 km w ciągu 25 dni, z czego 14 dni zajęła wędrówka z wózkiem, pozostałe 11 dni z plecakiem.

Jest to pierwszy polski trawers Gór Mackenzie.

Więcej informacji wkrótce.


http://my3miasto.pl/aktualnosci/trawers-gor-mackenzie-relacja-wyprawy/

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Trasa wyprawy Marcina


https://drive.google.com/open?id=14Stdy1LG9RUVLpOzUkspu_4wpwk&usp=sharing

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko

 

18 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Marcin z sukcesem przeszedł rzekę Keely River, teraz zmierza w kierunku Kanionu Dodo. Czeka go jeszcze nie mniejsza niż przy rzece Keely, przeprawa prze kolejną dziką Carcajou River.
W pamiętnym 2008 r. ta przeprawa go tu zatrzymała, Teraz Marcin ma ze sobą ponton, dzięki któremu łatwiej będzie mu się przeprawić przez rzekę. W Norman Wells planuje być 20.08.
Na ramionach ma głębokie rany wymagające podleczenia. Specjalne maści ma mu dostarczyć Rupert z Yellowknife, który będzie szedł z Marcinem w drogę powrotną.
Trzymamy kciuki.

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://madeinwm.pl/patronat-made-in-towarzysz-plecak/


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko

16 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Marcin wszedł na najwyższy płaskowyż przejścia Gór Mackenzie-Równinę Abrahama. Zajęło mu to 13 h i 10min. W sumie przeszedł ok. 480 km. Jest bardzo zmęczony, poobijany, ciężki plecak spowodował głębokie otarcia na ramionach. Ma nadzieję podleczyć je jak dojdzie do Norman Wells.
Marcin aktualnie zmierza w kierunku Blue mountain. Za 2 dni planuje dojść do Keely River, rzeki bardzo niebezpiecznej, z którą Marcin nie ma najlepszych wspomnień. W 2008 r. niemalże porwał go nurt rzeki, pomógł mu Rupert, z którym Marcin przemierzał wtedy szlak. Rok temu na tej rzece utopił się śmiałek, który również przemierzał te tereny. Trzeba być niezwykle ostrożnym i przewidującym, bo rzeka jest bardzo zdradliwa.

14 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Doszedłem do punktu Mila 108. Jestem bardzo zmęczony, ale zmierzam dalej do Norman Wells. Przede mną znów przeprawa przez niebezpieczną i zdradliwą rzekę Kelly River.  Trzymajcie kciuki. Marcin

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko

IMG_4831

12 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Mam za sobą ok 400 km,  obecnie jestem za Decca Creek. Wózek zostawiłem za rzeką Twitya, szczęśliwie udało mi się ją „scrossowac” bez żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Ta rzeka jest bardzo zdradliwa i niebezpieczna, nie raz okazywała swoje ciemne oblicze.

Od rzeki idę już tylko z plecakiem. Wydaje się, że to „tylko” plecak, ale mam tu cały swój wyprawowy dobytek, waży 40 kg.  Szlak za Twitya jest dość zarośnięty. Są duże osuwiska i strome podejścia.

Mój cel to Mila 108. Trzy najbliższe dni będą kluczowe, bo jestem już bardzo zmęczony, mam spuchniętą kostkę. Żywności mam na 12 dni, to mniej więcej tyle żeby dojść do Norman Weels.

Trzymajcie  kciuki.

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko

image1 IMG_3232 IMG_3235 IMG_3248 IMG_3251 IMG_3274

 

7 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Dotarłem do Golden Lake. Jestem zmęczony, ale cieszę się, bo to półmetek.  Jest tu cywilizacja, wysuszę przemoczone po przeprawie przez rzekę rzeczy  i ruszam dalej.  Moja motywacja to rodzina cel, który sobie założyłem.

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko

IMG_6410

6 sierpień 2017

Notatka na marginesie

Jestem na półmetku, za mną 310 km. Zrobiłem dwa crossy rzeki Ekwi, wieczorem kolejny cross. Idzie się ciężko, wózek wywraca się na kamieniach. Pogoda dość zmienna, pada deszcz, po chwili zaczyna się wypogadzać.
Pozdrowienia z Kanady
Marcin

Zapraszam do śledzenia wyprawy na mojej stronie:


http://www.gienieczko.pl/tracking/canol2017/


https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/

Oficjalną stroną wyprawy jest:

http://solo-mackenzie.blog.pl/

Pozdrawiam z Yukonu  Marcin Gienieczko